Kwestia postrzegania – powszechny dylemat

https://www.remigiuszkurczab.pl/aspergeraut.php

W 1993 roku postanowiłem odrzucić pomysł, że Aleksander był zdystansowany sam w sobie. Zamiast tego chciałem wiedzieć, co sprawiało, że Aleksander bał się interaktywnych gier lub dlaczego postrzegał je jako przerażające lub irytujące. Moje główne pytania brzmiały:

  • Co robił, kiedy uważaliśmy, że był zdystansowany?
  • Co przyciągało go do samotnych gier?
  • Dlaczego oglądał swoje zabawki z każdej możliwej strony?
  • Dlaczego krzyczał, kiedy ktoś wchodził do pokoju, w którym był obecny?
  • Dlaczego brakowało mu elastyczności podczas interaktywnych gier?

PRZYKŁAD

Pewnego dnia dorosły przyjaciel Aleksandra opowiedział mu rymowankę o żabach skaczących w stawie. Aleksander natychmiast zareagował na rymowankę i zamienili proste opowiadanie w interaktywną grę. Za każdym razem, gdy żaba skakała, Aleksander skakał. Promieniując radością i chłonąc każde wypowiedziane przez nią słowo, dokładnie odmierzał czas swoich skoków ze słowem „skacz” i całował ją na koniec każdej rundy. Następnie dał jej do zrozumienia, że ​​chce, aby powtarzała rymowankę raz po raz. Nie było z tym problemu. Problem polegał na tym, że musiała siedzieć dokładnie w kącie pokoju, w którym siedziała na początku gry. Dlaczego, gdy się odsunęła, krzyczał i wyglądał na całkowicie zdenerwowanego? W co wierzył?

MYŚL

Z pewnością takie zachowanie nie pasowało do opisu dziecka unikającego interakcji społecznych? Raczej szukało tylko takich interakcji społecznych, w których czuł się komfortowo. Rzeczywiście można to było postrzegać jako jednostronną interakcję, ale on nie unikał interakcji. Więc co robił?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *